arwuOpublikowane zostało najnowsze wydanie elitarnej listy szanghajskiej, czyli międzynarodowego rankingu szkół wyższych. Czy w zestawieniu znalazły się także polskie uczelnie? Oczywiście, że tak! Problem w tym, że na bardzo odległych pozycjach...

Prym od wielu lat wiodą uczelnie z USA, Wielkiej Brytanii, Japonii i Chin. Równie wysoki poziom reprezentują szkoły wyższe z Izraela, Tajwanu, Francji i państw skandynawskich. Doskonała infrastruktura, najlepsi wykładowcy, liczne osiągnięcia naukowe na skalę światową i jakość prowadzonych badań, to podstawowe czynniki, które są cechą wspólną najlepszych uniwersytetów.

No dobrze, ale jakie miejsca zajmują polskie szkoły wyższe, o których wysokim poziomie nauczania i osiągnięciach słyszymy każdego dnia? Odpowiedź będzie bardzo krótka, gdyż w rankingu znalazły się jedynie dwie polskie uczelnie - Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski, które uplasowały się dopiero w „czwartej setce" tegorocznego zestawienia. Czy to dobry wynik? Wyprzedził nas słynny Harvard, Oxford, MIT, Columbia, Berkeley i... wiele innych.

Przed polskimi uczelniami uplasowały się także szkoły wyższe z Arabii Saudyjskiej, Czech, RPA, Grecji i Serbii. Droga na szczyt elitarnego rankingu szanghajskiego jest długa i wymaga ogromnego nakładu pracy. Bez radykalnych przemian w polskim szkolnictwie wyższym nie mamy co liczyć na to, że ujrzymy kiedyś polską flagę w „TOP 20".

Lista Szanghajska tworzona jest na podstawie kilku wskaźników. Pod uwagę bierze się m.in.:
- liczbę absolwentów czy pracowników, którzy otrzymali Nagrodę Nobla lub Medal Fieldsa,
- iczbę najczęściej cytowanych naukowców,
- liczbę publikacji w czasopismach "Nature" czy "Science", liczbę publikacji wymienionych w wybranych indeksach cytowań (Science Citation Index - Expanded oraz Social Sciences Citation Index).

W rankingu uwzględnia się wielkość osiągnięć w stosunku do wielkości uczelni. W rankingu branych jest pod uwagę ponad 1000 uczelni, spośród których na liście ostatecznie pojawia się zaledwie 500.