Politechnika KoszalińskaJeśli studiujesz na Politechnice Koszalińskiej, dostajesz szansę na dobre studia nie tylko na kierunkach technicznych. W dodatku studiujesztak blisko morza, że możesz uczyć się do sesji leżąc na bałtyckiej plaży - przekonują władze uczelni.

Sebastian Szczęsny: - Szanowni Panowie. Jeśli trafia ktoś na stronę internetową Politechniki Koszalińskiej spodziewa się znaleźć w jej ofercie głównie kierunki techniczne i matematyczno-informatyczne, być może z zarządzania i marketingu oraz ekonomiczne. Jednak także znajdzie tam kierunki humanistyczne, pedagogiczne, filologiczne, przyrodnicze, z nauk społecznych, artystyczne. Czy to ma sens?

rektor pkosz 137x150dr hab. inż. Tadeusz Bohdal, Rektor Politechniki Koszalińskiej: - To prawda, że połowa z 26 kierunków studiów dostępnych na naszej uczelni, ma charakter nietechniczny. W Polsce takie zróżnicowanie programów może wydawać się dziwne, bo rzeczywiście kojarzymy uczelnie politechniczne głównie z kierunkami inżynierskimi. Warto jednak przypomnieć sobie, że słowo polýtechnos w grece oznacza "biegły w wielu sztukach". Korzenie naszej uczelni sięgają powstałej prawie pół wieku temu Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Koszalinie, nic więc dziwnego, że kierunku techniczne są naszą wizytówką. Mamy tutaj największe doświadczenie, dobrą infrastrukturę i doświadczoną kadrę. Dlaczego kiedy w 1996 roku zapadła decyzja o zmianie nazwy naszej uczelni, spełnialiśmy dość wyśrubowane kryteria naukowe, tzw. akademickości, wymagane dla nazwania się politechniką.

zdjęcie 150x149dr inż. Artur Wezgraj, Kanclerz Politechniki Koszalińskiej: - Miana politechniki może używać w Polsce jedynie taka uczelnia, której jednostki organizacyjne posiadają uprawnienia do nadawania stopnia doktora w co najmniej sześciu dyscyplinach, w tym co najmniej w czterech dyscyplinach w zakresie nauk technicznych. To znacznie więcej, niż w przypadku wyższej szkoły albo nawet akademii. Na razie jeszcze trochę nam brakuje uprawnień akademickich do nazwania się Uniwersytetem Koszalińskim, ale na pewno jest to nasz cel dalekosiężny.

- Czy to znaczy, że kierunki nietechniczne czymkolwiek różnią się od prowadzonych przez uczelnie nie będące politechnikami?

prof. dr hab. inż. Tadeusz Bohdal: - Oczywiście. Jedną z najbardziej interdyscyplinarnych jednostek na naszej uczelni jest Instytut Technologii i Edukacji. Znajdziemy tam takie studia jak mechatronika, inżynieria materiałowa, inżynieria biomedyczna i pedagogika. I np. studiując pedagogikę na specjalności "opieka nad osobami starszymi i niepełnosprawnymi" możemy uczestniczyć w zajęciach na kierunkach niepedagogicznych. Dzięki temu pedagog po naszej Politechnice ma sporą wiedzę o technologiach, zwłaszcza biomedycznych. Skoro społeczeństwo się starzeje, to taki specjalista od rehabilitacji i edukacji osób dorosłych obeznany na z nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi zyskuje całkiem dobrą pozycję wyjściową na rynku pracy.

dr inż. Artur Wezgraj: - To co wyróżnia studiowanie na kierunkach nietechnicznych na naszej uczelni, to mocny rys praktyczny. Jeśli ktoś kończy filologię angielską czy ekonomię, naszym zdaniem powinien mieć możliwość od razu płynnie wejść na rynek pracy. Tutaj wskazałbym trzy cechy takiego spojrzenia praktycznego. Po pierwsze tworzenie specjalności, które dają wiedzę oczekiwaną przez pracodawców. Po drugie ścisła współpraca z samymi pracodawcami, np. w obszarze praktyk studenckich. Po trzecie pobudzanie aktywności zawodowej samych studentów oraz absolwentów, np. poprzez działalność Parku Naukowo-Technologicznego Politechniki Koszalińskiej z Centrum Transferu Wiedzy, Centrum Transferu Technologii, Akademickim Inkubator Przedsiębiorczości.

- Politchnika Koszalińska została stworzona jako uczelnia kształcąca przede wszystkim na potrzeby Pomorza Środkowego. Czy tak jest w dalszym ciągu?

prof. dr hab. inż. Tadeusz Bohdal: - Zasięg oddziaływania naszej uczelni jest obecnie znacznie większy. Przyjeżdżają do nas zainteresowani studiami nie tylko z całego województwa zachodniopomorskiego skąd pochodzi 60% kandydatów, ale i z dużej części województwa pomorskiego, aż po Lębork oraz północnej części województwa lubuskiego wokół Gorzowa Wielkopolskiego i województwa wielkopolskiego z okolic Piły, Wałcza czy Wągrowca. Oczywiście największy udział wśród studentów mają osoby z dawnego województwa koszalińskiego, dla nich często jesteśmy uczelnią pierwszego wyboru. To przede wszystkim powiaty ościenne wokół naszego miasta, nieco większy problem mamy z kandydatami z samego Koszalina. To zjawisko ogólnopolskie, gdzie osoby ze średnich ośrodków akademickich myślą o przeprowadzce na studia do większych..

dr inż. Artur Wezgraj: - Trzeba powiedzieć, że wzrasta odsetek kandydatów z odleglejszych regionów i co roku rozszerzamy zasięg oddziaływania rekrutacyjnego. Mamy w swojej ofercie na tyle interesujące programy studiów, że z pewnością mogą zachęcić do studiowania na naszej uczelni osoby z miejscowości odległych nawet o 100, 200 czy 300 kilometrów od Koszalina. To dzięki takim działaniom negatywne trendy demograficzne nie dotyczą nas aż tak mocno, jak wiele innych uczelni. W trwającym roku akademickim zrekrutowaliśmy 2956 studentów, z czego aż 749 niestacjonarnych studentów. Oznacza to spadek liczby studentów na pierwszym roku jedynie o około 2-3 procent, podczas gdy na wielu podobnych uczelniach sięga nawet 15%-25%.

- Co poza programem studiów Panów zdaniem najbardziej może zachęcić do przyjechania na studia w Politechnice Koszalińskiej np. kandydata z województwa łódzkiego albo opolskiego?

prof. dr hab. inż. Tadeusz Bohdal: - Na pewno na część kandydatów może wpłynąć program naszych studiów. Są takie obszary, jak np. kształcenie w dziennikarstwie i komunikacji społecznej (szczególnie w public relations), gdzie jesteśmy wśród wiodących ośrodków w Polsce, a nasi wykładowcy są autorytetami cenionymi wysoko w środowisku. A możliwość studiowania pod okiem takich nauczycieli akademickich, to nie tylko szansa na zdobywanie wiedzy i szlifowanie umiejętności. To także okazja do budowania sieci kontaktów osobistych, dzięki czemu później absolwentom łatwiej znaleźć pracę.

dr inż. Artur Wezgraj: - Podkreśliłbym także fakt, że jesteśmy jedyną tak dużą uczelnią tak blisko otwartego morza. Z naszych akademików na plażę w Mielnie jest jedynie 15 kilometrów. Można pojechać nawet rowerem zaraz po zajęciach, żeby tam uczyć się w czasie sesji. Czyli z jednej strony gwarancja, że dostaniemy solidną porcję wiedzy na zajęciach. Z drugiej strony to, że przyjemnie się studiuje i można atrakcyjnie spędzić czas na wykładach i ćwiczeniach. Takim centrum życia studenckiego jest na pewno Kreślarnia, wielokrotnie wskazywany jako najlepszy klub studencki w Polsce. W sumie na całej uczelni odbywa się rocznie ponad 40 studenckich wydarzeń kulturalnych, naukowych i sportowych.

- Gdyby Panowie mieli zachęcić takiego maturzystę z samego Koszalina, zeby został w regionie i wybrał Politechnikę Koszalińską - co by usłyszał?

prof. dr hab. inż. Tadeusz Bohdal: - Masz pod bokiem dobrą uczelnię - chociaż lokalnie dość niedocenianą, która naprawdę jakością edukacji nie różni się od programów studiów w Gdańsku, Szczecinie czy Poznaniu. Nie podejmuj decyzji w ciemno. Przyjdź do nas na wydziały i do instytutów porozmawiać, porównaj naszą ofertę z innymi, większymi uczelniami.

dr inż. Artur Wezgraj: - Nie bez znaczenia jest też aspekt finansowy, ważny i dla koszalinian i dla przyjezdnych. Mniejszym ośrodkom akademicki trudno czasami zachęcać kandydatów niższymi kosztami utrzymania. Bo w większych miastach wprawdzie drożej się żyje, ale łatwiej o dorywczą pracę, zatem ta różnica może nie być aż tak istotna. W Koszalinie mamy możliwość studiowania w mieście średniej wielkości - nie za dużym, nie za małym. Koszty utrzymania jak policzyliśmy są o jedną trzecią niższe, niż w dużych ośrodkach akademickich. Ale ze względu na położenie tak blisko morza, łatwo o sezonowe prace turystyczne. Są kierunki na naszej uczelni, gdzie pracują po zajęciach niemal wszyscy studenci na roku.

- Dziękuję za rozmowę.

prof. dr hab. inż. Tadeusz Bohdal, dr inż. Artur Wezgraj: - Dziękujemy bardzo.