Uczelnie mają problemy z niżem demograficznymTegoroczna rekrutacja nadal trwa, ale już teraz widać rosnący problem niżu demograficznego, który dotyka zarówno uczelnie prywatne, jak i państwowe. Na wielu kierunkach studiów wolnych jest nawet kilkadziesiąt miejsc!

Przynajmniej do września potrwa jeszcze rekrutacja uzupełniająca, która być może uratuje wiele kierunków studiów przed czasowym zawieszeniem lub całkowitym zamknięciem. Jednak wielu kandydatów na studia zapisywało się na więcej niż jeden kierunek, więc dokonując ostatecznego wyboru znikną oni automatycznie z list na innych kierunkach. Sytuację może jedynie poprawić niedawna nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, która znosi odpłatność za drugi kierunek studiów. Czy jednak młodzi ludzie będą zainteresowani podjęciem studiów np. humanistycznych lub społecznych w ramach drugiego kierunku?

W ubiegłorocznej rekrutacji największy kryzys popularności dopadł pedagogikę, na którą wiele uczelni przyjmowało chętnych do wyczerpania limitów miejsc, czyli po prostu dostał się każdy, kto pojawił się odpowiednio wcześnie przed biurem rekrutacyjnym. Już wtedy wiele osób wieściło "upadek pedagogiki na polskich uczelniach". Tegoroczna rekrutacja pokazuje jednak, że do upadku tego kierunku jest jeszcze daleko, ale zainteresowanie tymi studiami jest dość nikłe.

Los pedagogiki podzieliła w tym roku ochrona środowiska, która nie znalazła zbyt wiele uznania w oczach absolwentów szkół średnich. Znacznie większym zainteresowaniem cieszą się kierunki techniczne, medyczne oraz prawnicze, które przeżywają prawdziwe oblężenie kandydatów.

Czy kierunki humanistyczne oraz społeczne skazane są na powolną śmierć i zapomnienie? Na szczęście nie, gdyż wielu młodych ludzi nadal postrzega je w charakterze doskonałej bazy do dalszego zdobywania wykształcenia i doświadczenia zawodowego w różnych obszarach współczesnej gospodarki. Problem polega jednak na tym, że kierunki humanistyczne oraz społeczne, prowadzone przez polskie uczelnie, nie mają w sobie prestiżu i elitarności. Pedagogika w Norwegii jest kierunkiem prestiżowym, na który przyjmowani są wyłącznie najlepsi kandydaci, a wymagania wstępne są znacznie wyższe niż np. na informatyce. Czy to samo można powiedzieć o rodzimej pedagogice i innych, pokrewnych kierunkach?

Autor: Miłosz Szkudlarski