Polskie uczelnie po reformie zasad finansowaniaCzy zmiany w systemie finansowania uczelni, zapowiedziane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, spowodują wzrost jakości kształcenia i lepszą pozycję w światowych rankingach? Kto najwięcej zyska na ewentualnej reformie i dlaczego uczelnie nie powinny się w tej chwili przejmować ewentualnymi zmianami?

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce wprowadzenia nowych zasad finansowania uczelni już od 1 stycznia 2017 roku. Celem reformy jest poprawa jakości kształcenia i próba zahamowania zjawiska przyjmowania wszystkich kandydatów na studia. Właśnie w masowości resort nauki upatruje bowiem główną przyczynę spadku Polski w światowych rankingach i niskiej jakości kształcenia. Część osób ze środowiska akademickiego obawia się jednak, że wprowadzenie zmian w trakcie roku akademickiego może przyczynić się do słabszej kondycji finansowej poszczególnych uczelni.

– Podwójnie zabezpieczam te uczelnie, które poszły w zbyt dużą masowość. Żadna uczelnia nie straci na tym więcej niż pięć proc. – zapewniał Jarosław Gowin. – Po drugie, uruchomimy z funduszy unijnych takie działania, które pozwolą uczelniom wprowadzić coś w rodzaju programów naprawczych – dodał szef resortu nauki.

Reforma systemu finansowania uczelni: czy to na pewno dobra zmiana?

Projekt nowelizacji ustawy, Prawo o szkolnictwie wyższym, został złożony w Sejmie przez posłów PIS. Zmiany mają na celu przyznanie dodatkowego dofinansowania tym uczelniom, które są wybierane przez najlepszych kandydatów w Polsce. Docenione zostaną też te uniwersytety, na których zdecydują się studiować finaliści i laureaci ogólnopolskich olimpiad przedmiotowych. Grupa najlepszych maturzystów obejmuje tych uczniów, którym uda się uzyskać maksymalną liczbę punktów na egzaminie maturalnym z wybranego przedmiotu. Jeśli w danym roczniku liczba osób z wynikiem 100% nie będzie przekraczała 3% spośród wszystkich zdających, zostaną wzięci pod uwagę ci maturzyści, którzy otrzymali na egzaminie maturalnym wynik od 99 do 85%.

Wszystkie zmiany w zasadach finansowania uczelni dotyczą jednak polskich kandydatów na studia. Podobne wymogi „jakościowe” nie mają zastosowania w przypadku zagranicznych absolwentów szkół średnich, których edukacja w polskich szkołach wyższych nie jest dotowana z budżetu. Może się zatem okazać, że reforma systemu finansowania, której celem była poprawa jakości kształcenia, spowoduje drastyczne obniżenie standardów i dalszą degradację polskich uczelni w światowych rankingach. Nie jest bowiem sekretem, że największa grupa zagranicznych studentów rekrutuje się z Ukrainy, która nigdy nie słynęła z wysokiego poziomu kształcenia i ten stan rzeczy raczej nie ulegnie już zmianie w tym stuleciu. Kandydaci z państw wysokorozwiniętych nadal są natomiast marginesem i trudno oczekiwać, żeby sama reforma systemu finansowania uczelni miała odmienić ich preferencje odnośnie wyjazdu na studia zagranicą.

Co zrobią kandydaci na studia?

Pierwszy wariant: jeśli uczelnie i resort nauki nie będą zainteresowane przyjmowaniem kandydatów na studia, to znajdą oni inne rozwiązania, które przybliżą ich do skutecznego wejścia na rynek pracy. Ręce już w tej chwili zacierają wszelkiego rodzaju prywatne placówki edukacyjne posiadające w swojej ofercie kursy zawodowe oraz specjalistyczne szkolenia, np. z zakresu programowania. Młodzi ludzie widzą bowiem, że tego typu edukacja jest przede wszystkim znacznie szybsza, efektywniejsza i pozwala im wejść na rynek pracy z konkretnymi kompetencjami. Celem uczelni powinno być zatem podniesienie jakości kształcenia i zachęcenie młodych ludzi do świadomego wyboru kierunku kształcenia, gdyż tylko wtedy polski system szkolnictwa wyższego ma szansę naprawdę się rozwinąć i dorównać państwom Europy Zachodniej.

Drugi wariant: wielu młodych ludzi wybierze emigrację zarobkową do innych państw Unii Europejskiej i trudno będzie ich w przyszłości nakłonić do powrotu do Polski. Efektem będzie systematyczny spadek „rąk do pracy” w polskiej gospodarce, która będzie musiała ściągać masowo pracowników z terenów dzisiejszej Ukrainy.

Czy marketing i promocja staną się zbyteczne?

Czy zaproponowane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zmiany w sytemie finansowania oznaczają, że uczelnie będą mogły zaprzestać prowadzenia działań promocyjnych ukierunkowanych na zdobycie nowych studentów? Odpowiedź na tak postawione pytanie jest bardzo jednoznaczna: NIE! Chęć pozyskania najlepszych kandydatów na studia oznaczać będzie konieczność zintensyfikowania wszystkich działań promocyjnych i marketingowych. Dotychczasowe metody mogą okazać się bowiem niewystarczające i niedostosowane do rozwoju nowoczesnych technologii i podejścia młodej części społeczeństwa do procesu wyboru zarówno samej uczelni, jak i kierunku studiów i specjalności. Czy Twoja uczelnia jest gotowa do podjęcia takiego wyzwania?